Kobiety Witkacego portret wielokrotny

Katarzyna Pietrzyk

„Kobieta. Istnienia poszczególne” to spektakl na podstawie dramatu Macieja Pinkwarta „Kocham cię strasznie , ale swoboda to wielka rzecz”. Tytuł dramatu to cytat z jednego z listów Witkacego do żony. I sztuka i przedstawienie opowiadają o kobietach w życiu Stanisława Ignacego Witkiewicza, oczywiście nie wszystkich, nie starczyłoby papieru i czasu na opowieść o wszystkich.

We wszystkie postacie – dziewięć – wciela się Katarzyna Pietrzyk, aktorka Teatru Witkacego. Jest to właściwie monodram, wzbogacony o udział kilkorga statystów wyciągniętych  z widowni. Ale nie nuży ani nie nudzi ani przez chwilę. Kobiece postacie są tak różnorodne, że z każdą sceną oglądamy kogoś innego, a nie tą samą aktorkę. Kobiety zmieniają się jak w kalejdoskopie, począwszy od matki, przez młodziutką hrabiankę Tyszkiewiczówną, wielką aktorkę Irenę Solską, pannę W., kobietę lekkich obyczajów, o której Witkacy mawiał, że ma świetnie „wytresowane łono”. Była też Helena Czerwijowska, zakochana w nim koleżanka ze studiów, Eugenia Dunin-Borkowska, żona malarza Władysława Dunin-Borkowskiego, zajmująca się też teatrem – to ona właśnie wykorzystywała widzów jako statystów w reżyserowanej przez siebie sztuce. Mieli oni za zadanie … łapać komary na sobie i innych. Zyskali bardzo pochlebną opinię pani reżyser. Tragiczną i delikatną postacią była zaprzyjaźniona z Karolem Szymanowskim Jadwiga Janczewska, oficjalna narzeczona Witkacego, która popełniła samobójstwo w Dolinie Kościeliskiej. No i oczywiście ostatnia kobieta w jego życiu, czyli Czesława Oknińska, która przeżyła samobójczą próbę w Jeziorach na Ukrainie, gdzie życie zakończył Witkacy.

Osobny rozdział stanowi Jadwiga z Unrugów Witkiewiczowa, jedyna prawowita małżonka artysty. Niezwykła to kobieta, jak i niezwykłe było ich małżeństwo. Znali się zaledwie kilka dni,  Witkacy oświadczył się jej w gwiaździstą noc  podczas spaceru do Kuźnic. Nie było to małżeństwo z miłości, a raczej z rozsądku, z potrzeby pewnej stabilizacji. Jadwiga godziła się na wszystkie miłostki i zdrady męża, przyjęła jego warunek  co do nie posiadania dzieci, przeżywała jego szalone wybryki i podziwiała go jako artystę. Wytrzymała jednak z nim w Zakopanem tylko dwa lata, potem wyjechała do Warszawy. Zostali małżeństwem na odległość, co jednak wzmogło chyba uczucia Witkacego do żony, bo , jak się zdaje, kochał ją na swój oryginalny sposób coraz bardziej. Pisał  do niej „Nineczko, ty jedna, a poza tym  dupy i ofszem, ale to nie to”. Pisał  co drugi dzień i zbiór korespondencji obejmuje 1278 listów i kart!!! Korespondencja ta niedawno została wydana w opracowaniu profesora Janusza Deglera, który poświęcił na to wiele lat pracy. Katarzyna Pietrzyk, Andrzej Dziuk, Justyna Kowalska, Maciej Pinkwart

Wracam jednak do obejrzanego spektaklu. Spojrzenie na te kobiety jest o tyle nowatorskie, że oglądamy je jako byty samoistne, „Istnienia Poszczególne”, nie tylko przez pryzmat ich związku z Witkacym. Widzimy ich rozterki, ich inne  życie, innych mężczyzn, ich uczucia. To one, a nie Witkacy, są centralnymi postaciami. On jest wspólnym mianownikiem łączącym je, pozwalającym zaprezentować je w jednej sztuce, jest kryterium wyboru. Każda z nich jest odrębną indywidualnością, są mocne i słabe, wrażliwe i powierzchowne, zabawne i smutne, wyrafinowane i proste. Są po prostu kwintesencją kobiecości. I tu potrafię zrozumieć Witkacego, który w nich wszystkich , być może, szukał kobiecości pełnej, wieloelementowej, pełnej sprzeczności… Te sprzeczności, tą ogromną różnorodność znakomicie potrafiła oddać Katarzyna Pietrzyk, wcielająca się w nie wszystkie, za każdą sceną jest po prostu kimś innym, innym człowiekiem. Ciekawa jestem bardzo, jak to jest wrócić do własnej skóry po takim spektaklu, być znów sobą i tylko sobą. Muszę ją zapytać przy najbliższej okazji.

Maciej Pinkwart i Katarzyna Pietrzyk
Wielkim atutem spektaklu są też kostiumy dla każdej z kobiet, niektóre symboliczne, niektóre dosłownie wzięte z portretów malowanych przez Witkacego (jak w przypadku Eugenii Dunin-Borkowskiej). Kostium każdej z postaci mówi nam coś o niej, dopowiada coś, czego nie ma w tekście czy zachowaniu. Stanowi piękną oprawę i tworzy całość z postacią.

 

Kobieta istnienia poszczególne

Jestem zachwycona tym spektaklem, z radością obejrzę go jeszcze raz, przy najbliższej okazji, szukając w nim tego, czego jeszcze nie odkryłam. Na pewno znajdę. Jeśli ktoś będzie w Zakopanem i będzie miał możliwość ten spektakl obejrzeć, to bardzo polecam.

 Tekst: Monika Ciałowicz

Fotografie: Renata Piżanowska

Film: Tadeusz Oratowski

 

 

 

 

Recenzje sztuki:

http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/191294.html

 

 

 

 

Materiały chronione prawem autorskim. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.