Oops! It appears that you have disabled your Javascript. In order for you to see this page as it is meant to appear, we ask that you please re-enable your Javascript!

Dolina Kościeliska

Dolina Kościeliska

Dolina Kościeliska

Interesujące, że w ciągu minionych 150 lat, kiedy istnieje turystyka tatrzańska, zainteresowania przeciętnych turystów tak niewiele się zmieniły. Ci, co do Zakopanego przyjeżdżają pierwszy raz i niejako zdają się na opinie innych, lub też korzystają z podpowiedzi organizatorów wycieczek, wybierają mniej więcej stałe trasy zaliczają kilka punktów obowiązkowych w Tatrach, resztę czasu poświęcając na konsumowanie uroków Krupówek i ich najbliższej okolicy.

W I połowie XIX wieku takich punktów obowiązkowych było trzy: tzw. źródło Białego Dunajca, czyli wywierzysko potoku Bystra na Kalatówkach, skąd było najbliżej z ówczesnej „bazy turystycznej”, jaką stanowiły Kuźnice, Dolina Kościeliska, do której jeżdżono góralskimi furkami przez Drogę pod Reglami (wówczas nazywaną Drogą Żelazną, bo łączyła dwa ośrodki hutnictwa żelaza) oraz Morskie Oko, dokąd jeżdżono przez Bukowinę. Po latach, turyści „zaliczają” nadal przede wszystkim Doliną Kościeliską i Morskie Oko, wywierzysko Bystrej oglądają z góry, z wagonika kolejki linowej na Kasprowy Wierch, doszło jeszcze obowiązkowe wjechanie na Gubałówkę, także przy pomocy kolei linowej.

Dolina Kościeliska traktowana jest przede wszystkim jako teren łatwego spaceru, czy wręcz kuligu, a celem wycieczki przeważnie nie jest podziwianie jej uroków, tylko bigos w schronisku na Ornaku. Warto jednak wiedzieć, że poruszając się w dość tłumnym zwykle gronie osób przez tę dolinę, pokonujemy jedną z najciekawszych ścieżek czasu w naszej okolicy.

Upłazy. Wydawnictwo Dzieł Sztuki „Stella”, 1909-1932

Tradycja przemysłowa tej okolicy datuje się co najmniej z początków XVI w. W Dolinie Kościeliskiej i sąsiadujących z nią odnogach Doliny Chochołowskiej wydobywano rudy metali kolorowych, przede wszystkim miedzi i srebra, na pewno już od 1502 roku, choć pierwsze wzmianki o kopalniach w Tatrach (ale bez precyzowania miejsca) pochodzą z XV wieku. Królewskie gwarectwo działało szczególnie mocno za czasów Zygmunta Starego i później za Stanisława Augusta Poniatowskiego. Z biegiem czasu ośrodek górniczo-hutniczy rozbudował się tak, że w drugiej połowie XVIII wieku funkcjonowała w Kościeliskach (którą to nazwą obejmowano wówczas zarówno dolinę, jak i pobliską wieś) przemysłowa huta miedzi. Stanisław Staszic zwiedzał tu czynny jeszcze w początkach XIX wieku wielki piec i opodal młot z fryszerką oraz młyn do mielenia rudy, oba poruszane energią wodną. Już wtedy górnictwo kruszcowe było zarzucone jako nieopłacalne i huta przerabiała rudę żelaza. Hutę Kościeliską zamknięto w 1841 roku, ale dłużej działało tu górnictwo. Wydobywaną głównie w masywie Ornaku rudę żelaza przerabiano potem w Kuźnicach.

Kościeliska jest doliną walną, to znaczy zaczyna się na przedpolu Tatr i podchodzi pod sam ich główny grzbiet. Trasa przechodząca przez dolinę jest nieznakowana i łączy osiedle Kiry z Małą Polanką Ornaczańską na odcinku o długości ok. 6 km. Wycieczkę rozpoczynamy na wysokości 927 m n.p.m. i dojdziemy do schroniska, położonego na 1100 metrach, co wskazuje, że wzniesienie jest minimalne i spacer nadaje się dla wszystkich, w zasadzie niezależnie od wieku i kondycji fizycznej. Do Hali Pisanej, czyli przez 4 km jeżdżą góralskie sanki lub dorożki.

Jarcowa Skała. Dolina Kościeliska

Już przy samym wejściu na polanie Kiry, co pochodzi od góralskiego słowa, oznaczającego zakole rzeki lub zakręt drogi (wskazana uwaga: obok są trzy duże parkingi, a poza tym na szosie jest bardzo duży ruch samochodowy), obok miejsca gdzie kupuje się bilety wstępu, a fiakrzy oczekują na klientów, po lewej stronie znajduje się Jarcowa Skała – odsłonięta ścianka wapienna, utworzona przez miliardy skorup otwornic (numulitów) – niewielkich skorupiaków, przed 35 milionami lat zamieszkujących istniejące tu wówczas morze. Ich skorupki przypominają ziarna jęczmienia, po góralsku jarcu).

Restauracja Harnaś

 Istniejąca od lat naprzeciwko restauracja „Harnaś” to miejsce z niemal stuletnią tradycją gastronomiczną, w latach 30-tych na zabawach góralskich bywał tu m.in. Karol Szymanowski.

 Droga, prowadząca na południe wzdłuż potoku Kościeliskiego (który w dolnej części nazywany jest Kirową Wodą i jest jednym ze źródłowych potoków Czarnego Dunajca), przeciska się niebawem przez dolomitowe zwężenie, od 1887 r. noszące nazwę Bramy Kantaka – nadanej przez Towarzystwo Tatrzańskie na cześć poznańskiego działacza TT i wielkiego patrioty Kazimierza Kantaka.

Brama Kantaka. Dolina Kościeliska

 To właśnie tutaj miała w myśl legendy rozegrać się bitwa, w której górale, broniący chroniącej się tutaj świętej Kingi z Krościenka, pokonali nacierających Tatarów, których kości, rozwłóczone potem po dolinie, nadały jej nazwę „Kościeliska”. Legenda ta, opisywana m.in. przez Seweryna Goszczyńskiego, została potem wykorzystana przez Henryka Sienkiewicza, który w „Potopie” opisał, jak to górale pokonali nacierających tu na króla Jana Kazimierza Szwedów. Oczywiście, ani Tatarów walczących ze świętą Kingą, ani Jana Kazimierza i Szwedów w tej okolicy nie było, nazwa zaś pochodzi od kościółka wzniesionego w dolinie przez pracujących w okolicy górników.

Za Bramą Kantaka dolina rozszerza się tworząc Wielką Kirę Miętusią, dawny ośrodek pasterski, gdzie wiosną pięknie kwitną krokusy, a po lewej stronie nad lasem pojawia się łysy wierzchołek Kończystej Turni (1241 m). Z południowego skraju polany w lewo odchodzi Dolina Miętusia, a wraz z nią szlaki turystyczne – czerwony na Ciemniak w grupie Czerwonych Wierchów i czarny – Ścieżka nad Reglami na Przysłop Miętusi i do Doliny Małej Łąki. Jej zachodni odcinek, do Doliny Chochołowskiej, odchodzi w prawo kilkaset metrów wyżej.

Dolina Kościeliska. Cudakowa polana

Za mostkiem wychodzimy na Cudakową Polanę. Swojego rodzaju osobliwością są tu mizerne klony i lipa, posadzone za dawnych, hutniczych czasów.

Za niewielkim zwężeniem rozpoczyna się polana Stare Kościeliska. Stoi tu mała kapliczka popularnie zwana Zbójnicką, choć widniejące na frontowej ścianie dwa skrzyżowane młotki najlepiej świadczą o jej pochodzeniu. Podobno w czasach tworzenia się ośrodka hutniczego stał w tym miejscu kościół, od którego wzięła nazwę cała dolina (a od niej – miejscowość Kościelisko).

Dolina Kościeliska, Zbójnicka kapliczka

Niegdyś znajdowała się tu osada domków hawiarzy i hamerników, z nieodzowną karczmą, która istniała do 1862 r. W latach 1890-1926 działała tu gospoda hr. Władysława Zamoyskiego, do którego należała ta część Tatr. I tu także rosną sztucznie sadzone lipy. Jest to najwyższe stanowisko tego drzewa w Polsce.

Co najmniej od XVIII wieku istniała tu niewielka huta, przerabiająca rudy srebra i miedzi (choć wzmianki o kopalniach tych metali w Tatrach istnieją od 1417 r.), co było interesem co najmniej nieopłacalnym. Ok. 1800 r. zaczęto tu przerabiać rudę żelaza, ale już w 1841 r. kościeliską hutę, a urobek górniczy zaczęto przewozić do lepiej prosperujących Kuźnic. Badania nad pracami hutniczymi w tym miejscu prowadził Stefan Zwoliński, i to jego staraniem na polanie Stare Kościeliska w 1968 r. postawiono tablicę upamiętniającą dzieje tutejszego ośrodka górniczo-hutniczego.

Tenże Stefan Zwoliński jest również odkrywcą i największym propagatorem pobliskiej jaskini Mroźnej, do której prowadzą czarne znaki, odchodzące w lewo z południowego końca polany Stare Kościeliska. Dojście do jaskini trwa ok. 20 minut, zwiedzanie w godz. 10-16 w 20-osobowych grupach, z przewodnikami obecnymi na miejscu trwa ok. 45 min, wstęp płatny. Droga jest jednokierunkowa – wychodzi się z Mroźnej wyżej, w pobliżu Hali Pisanej. Jaskinia jest oświetlona elektrycznie – jako jedyna w Tatrach Polskich.

Tu obok odejścia szlaku do Mroźnej znajduje się Lodowe Źródło, z którego woda płynie trzema strumieniami w trzy różne strony, pozornie wbrew prawom fizyki. Stąd właśnie prowadzona była młynówka, poruszająca młoty kuźnicy na Polanie Stare Kościeliska. Powyżej, w prawo, odchodzi zielono znakowana ścieżka, prowadzona na Halę Stoły. To właśnie tędy wędrował w 1892 r. 16-letni wówczas Mieczysław Karłowicz, wytyczając nowe przejście na Kominiarski Wierch.

Ściany skalne zbliżają się w tym miejscu i dalsza droga prowadzi w ciasnym wąwozie. W 1877 roku, na wniosek Walerego Eljasza-Radzikowskiego zwężeniu temu nadano miano Bramy Kraszewskiego, dla uczczenia jubileuszu 50-lecia pracy pisarza, który tutaj właśnie był w 1866 r., o czym informuje tablica, wmurowana po przeciwnej stronie potoku. Kraszewski był w Tatrach tylko raz, zwiedzał – w deszczu – Kościeliską i dolinę Strążyską, ale był ich wielkim propagatorem i to on skłonił do przyjazdu pod Giewont wielką aktorkę, Helenę Modrzejewską, on też, w swojej drukarni w Dreźnie, wydał pierwszy kompetentny przewodnik po Tatrach, pióra (i z rysunkami) Walerego Eljasza. Odsłonięcie tablicy w 1879 r. przekształciło się w wielką uroczystość patriotyczną. Warto zauważyć ciekawe urwiskowe formy lasu, z trudem utrzymującego się na stumetrowych, stromych ścianach.

Dolina Kościeliska – Brama Kraszewskiego. Kapliczka w urwisku Organów

Okoliczny teren, zbudowany z wapieni i dolomitów, obfituje w jaskinie, turystycznie (z wyjątkiem wspomnianej Mroźnej) nieudostępnione. Niektóre z nich legendy wiążą z zaklętymi lub zbójnickimi skarbami, są więc tam Okna Janosika (albo Zbójnickie), Jaskinia Czarna, a cały wznoszący się po lewej stronie masyw nosi nazwę Organy. Po prawej stronie charakterystyczna dolomitowa skałka zwie się Sową, a ludowe podanie głosi, że koło niej znajdowała się jaskinia z zaklętymi bogactwami. Z lewej – do drogi zakosami dochodzi zejściowy szlak z Jaskini Mroźnej.

Dochodzimy do Polany Pisanej, będącej głównym ośrodkiem Hali o tej samej nazwie. Do niedawna istniał tutaj niewielki bufet (przed wojną – schronisko), zniszczony w 1987 r. w czasie realizacji filmu, przy okazji efektów pirotechnicznych. Okolica jest bardzo piękna, polana rozległa, w XIX i XX wieku był tu duży ośrodek pasterski, po lewej stronie wznosi się malownicza skała Saturn. Tutaj kończy się możliwość jazdy dorożką lub saniami. Nieco dalej odchodzi w lewo znakowana żółto ścieżka do przepięknego Wąwozu Kraków. Nazwa wąwozu wywodzi się z tego, że fantazja turystów dopatrzyła się w nim podobieństwa do wąskich uliczek starego miasta i romantycznej zabudowy Krakowa, z Ratuszem i Smoczą Jamą (jaskinia udostępniona turystycznie, na 47 metrów i 21 m. różnicy wysokości, przy zwiedzaniu przydatna latarka, grotę można ominąć dość eksponowanym obejściem). Wąwóz Kraków, który w swojej górnej, niedostępnej dla turystów części podchodzi pod szczyt Ciemniaka, był prawdopodobnie kiedyś dnem jaskini, która zawaliła się na skutek erozji.

Za Wąwozem Kraków w prawo czarne i czerwone znaki prowadzą stromo w górę do turystycznie udostępnionych jaskiń w masywie Raptawickiej Turni – Mylnej, Raptawickiej i Obłazkowej. Mylna to jedna z dłuższych jaskiń w tej okolicy (1300 m korytarzy, dla turystów udostępniono 300). Pierwsza z sal ma malownicze otwory nad Doliną, przez które pięknie widać okoliczne góry. Otwory te nazwano „Oknami Pawlikowskiego”, na cześć Jana Gwalberta Pawlikowskiego, który pierwszy jaskinię tę opisał i skłonił Towarzystwo Tatrzańskie do udostępnienia jej dla turystów. Labirynt korytarzy jest dość skomplikowany, do zwiedzania potrzebna jest latarka, no i trzeba uważać na znaki, bo nazwa „Mylna” została nadana nie przypadkiem. O niebezpieczeństwie zabłądzenia w niej pisała Zofia Urbanowska z swej powieści „Róża bez kolców” w 1903 r., a życie dodało do tego opisu dramatyczną weryfikację: w 1945 r. zmarł tutaj z głodu ksiądz Józef Szykowski, którego zwłoki znaleziono dopiero dwa lata później.

Skała Pisana

Za mostkiem po lewej stronie – Skała Pisana, która podobno – co jest dość wątpliwe – dała nazwę całej Hali. Na miękkiej wapiennej skale setki turystów „uwieczniały” swe nazwiska, wypisując je rylcem lub nożem. Pod skałą otwór Wodnej Jaskini Pisanej, w której według legendy opowiadanej przez Jana Krzeptowskiego-Sabałę mieli przebywać śpiący rycerze Bolesława Śmiałego. Tutaj też przez wiele wieków poszukiwano zaklętych skarbów, a nawet prowadzono roboty górnicze. Jednym z pierwszych badaczy jaskini był poeta i pionier Tatr Seweryn Goszczyński. Nad wejściem do jaskini widnieje wizerunek głowy śpiącego rycerza (dziś już słabo widoczny), wyrzeźbiony w 1896 r. przez Juliusza Bełtowskiego, a poniżej – anonimowy rysunek, przedstawiający poszukiwacza skarbów.

Poszukiwacz skarbów

Malowniczym wąwozem wędrujemy w górę, by po kilkunastu minutach wyjść na polanę, stanowiącą część Hali Smytniej, której nazwa wywodzi się prawdopodobnie od zniekształconego niemieckiego określenia kuźni (Schmied – kowal). Na skraju polany, po prawej stronie drogi (nieco w głębi) krzyż,

Krzyż Pola

wykonany z żelaza tatrzańskiego, z napisem  I nic nad Boga, osadzony w kamieniu młyńskim. Postawiono go tu z inicjatywy poety – geografa Wincentego Pola w 1852 r., na pamiątkę legendy o królewskim młynarzu kruszcowym, który tu właśnie gromadził wydobyte w górach złoto i miał być zabity przez zbójników. Na jego mogile, znajdującej się po przeciwnej, lewej stronie drogi, prowadzący w góry owce juhasi kładli suche gałęzie, które zapalali schodząc z jesiennym redykiem. Kamień młyński lezak pochodzi prawdopodobnie z istniejącego w XVI wieku na Hali Pysznej młyna rudy z kopalni „Na Kunsztach” (górny, biegac, wywieziono do Kościeliska). Obecny krzyż jest trzecim z kolei, ustawionym w 1883 r. przez Towarzystwo Tatrzańskie. W tym  miejscu jest od 1947 r., bowiem poprzednie stanowisko zostało zniszczone przez lawinę.

Na prawo interesujące widoki na Dolinę Smytnią, wciętą głęboko w masyw Kominiarskiego Wierchu, na lewo – rozległa Polana Smytnia. Do tego miejsca sięgał lodowiec, który ukształtował charakterystyczny wachlarzowy kształt górnego piętra Doliny Kościeliskiej, tworząc zawieszone nad jej dnem doliny boczne.

Droga prowadzi przez mostek nad Potokiem Kościeliskim, który tutaj właśnie powstaje z połączenia Potoku Pyszniańskiego i Tomanowego. Podchodzimy ostro pod górę. W lewo za mostkiem na Potoku Tomanowym zielone znaki prowadzą w lewo do Doliny Tomanowej i dalej, na Ciemniak, a czarne do Smreczyńskiego Stawu. My idziemy dalej prosto bez znaków i po kilkudziesięciu metrach dochodzimy na skraj Małej Polanki Ornaczańskiej, wchodzącej w skład Hali Ornak (tu – 1108 m n.p.m.). Na prawo jedno z najpopularniejszych schronisk tatrzańskich, wybudowane w 1949 roku według projektu Anny Górskiej.

Przed nami panorama szczytów Tatr Zachodnich, z najwyższym spośród nich – Bystrą (2248 m n.p.m.). Z prawej strony masyw góry Ornak, gdzie znajdowały się największe w tej okolicy kopalnie srebra i miedzi, eksploatowane zarówno od strony wschodniej, czyli od Doliny Kościeliskiej, jak i zachodniej, od Doliny Starorobociańskiej. W górnej części Doliny Pyszniańskiej znajdowały się także składy rudy i urządzenia do jej obróbki – młyn i kuźnia. Pozostałości tych obiektów znajdują się jednak na terenie ścisłego rezerwatu i nie są turystycznie udostępnione.

Dalszą wycieczkę szlakiem przemysłu tatrzańskiego może stanowić droga przez Wielką Polanę Ornaczańską i Iwaniacką Przełęcz do Doliny Chochołowskiej (szlak żółty), lub przez grzbiet Ornaku i Siwą Przełęcz do Doliny Starej Roboty (szlak żółty, zielony, potem czarny).

 

Autor tekstu: Maciej Pinkwart

Fotografie: Renata Piżanowska

 

Tekst chroniony prawem autorskim

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.