Cholera w Zakopanem

Cmentarz choleryczny w Zakopanem Cmentarz choleryczny

Po zachodniej stronie Ronda Solidarności w Zakopanem stoi niewielki, metalowy krzyż, „ozdobiony” okropnymi, sztucznymi kwiatami. Żadna informacja nie towarzyszy temu symbolowi, a przejeżdżający obok kierowcy myślą zapewne, że upamiętnia on jakiś wypadek samochodowy – takich krzyży są tysiące przy wspaniałych polskich drogach. I rzeczywiście, w tym miejscu nie wiąże się on z niczym szczególnym. Ale przed budową ronda, gdy było tu jeszcze normalne skrzyżowanie Nowotarskiej z Aleją Trzeciego (dawniej – Pierwszego) Maja, krzyż ten stał w zupełnie innym miejscu, na skraju Równi Krupowej, czyli po wschodniej stronie owego skrzyżowania. Był otoczony niewielkim płotkiem i od czasu do czasu zapalano pod nim znicze i stawiano prawdziwe kwiaty. Krzyż ten wykonano w kuźnickiej hucie żelaza i ustawiono w 1873 lub 1874 roku, w miejscu gdzie pochowano sześć ofiar grasującej wówczas w Galicji epidemii cholery. Leżeli tam m.in. rodzice słynnego skrzypka góralskiego, Bartusia Obrochty, a chował ich prawdopodobnie Klimek Bachleda, późniejszy „król przewodników tatrzańskich”, który podczas epidemii pełnił niebezpieczną rolę grabarza.

Rondo to powstało za czasów tak bardzo dużo mówiącego o tradycji burmistrza Piotra Bąka. Krzyż przeniesiono w byle jakie miejsce w pobliżu – bo w Polsce szanuje się krzyże, a lekceważy to, co one symbolizują.

Epidemia cholery według pierwszego proboszcza księdza Józefa Stolarczyka – wybuchła w Zakopanem 1 września 1873 roku (wg informacji, ogłaszanych współcześnie przez parafię – trwała od czerwca do października. Pierwszy umarł Wojciech Roj, po nim jeszcze przeszło 20 osób, bo do ratowania górali przed skutkami epidemii włączył się z wielkim poświęceniem doktor Tytus Chałubiński, któremu pomagał mało znany doktor Witold Urbanowicz ze Żmudzi. Ale choroba zaatakowała sporą część ludności, w tym samego księdza proboszcza Józefa Stolarczyka, którego wyratował Chałubiński. Ze względów sanitarnych ofiary epidemii chowane były poza oficjalnym cmentarzem, z dala od ówczesnego centrum miejscowości. Jeden z takich cmentarzyków cholerycznych, zniszczony przez dbających o szacunek dla historii działaczy już został opisany. Drugi znajdował się nieco dalej na zachód, przy tej samej ulicy Nowotarskiej, przed domem opatrzonym numerem 45 a, gdzie dziś znajduje się Schronisko Młodzieżowe. Jego miejsce wyznacza niewielka kapliczka Matki Boskiej Szkaplerznej, ustawiona tu w 1891 r. przez Andrzeja i Rozalię Tatarów, jako wotum dziękczynne za uratowanie ich życia w czasie epidemii, być może w miejscu, gdzie pochowany został ktoś z ich rodziny. Rozalia Tatarowa to, nawiasem mówiąc, jedna z najciekawszych kobiet Podhala z przełomu XIX i XX wieku. To ona, w swoim Domu Mody Góralskiej, mieszczącym się przy Kościeliskiej (nieopodal karczmy „U Wnuka”) wraz z kilkoma pracownicami szyła konfekcyjne stroje kobiece i to jej dziełem jest przekształcenie dawnych, skromnych i niemal jednolitych kolorystycznie sukien w obecnie znane, kolorowe, wzorowane na stroju krakowskim. To ona wprowadziła na wielką skalę Tybet jako materiał na suknie i chusty, a także haftowany cekinami, kolorowy serdak z wstążkami.

Cmentarz choleryczny w Zakopanem

Cmentarz choleryczny w Zakopanem

Trzeci cmentarz choleryczny znajdował się obok miejsca, gdzie znajdował się bar „FIS”, koło dawnego przystanku mikrobusów przy skrzyżowaniu ulic Kościuszki i Jagiellońskiej. W 1873 roku pochowano tu trzy ofiary epidemii, upamiętniając to miejsce dla odmiany drewnianym krzyżem, który zniknął w czasie budowy baru w 1962 roku. Na jednym z drzew w pobliżu powieszono wówczas niewielką metalową pasyjkę.

Warto dodać, że od owej lekarskiej posługi w 1873 roku, o której z pewną tylko przesadą można powiedzieć, iż doktor Chałubiński uratował Zakopane przed zagładą, datuje się trwały związek warszawskiego lekarza z Podhalem i Tatrami, a on sam dzięki swej dobroci, mądrości i… hojności stał się w dziejach stolicy Tatr jedną z najbardziej kochanych postaci.

Krzyż Chałubińskiego na Gubałówce

Krzyż Chałubińskiego na Gubałówce

Tekst: Maciej Pinkwart

Zdjęcia: Renata Piżanowska

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.